W gościach u Maciusia

Maciek dość szybko oswoił się z moją obecnością. Momentami jakby w ogóle nie zauważał, a momentami świadomie współpracował z obiektywem. Na „przekupstwo” miałem ze sobą Zorkę ( aha … klasyk ) może nie jest to lustrzanka, ale przynajmniej sprawiedliwie bo obaj mieliśmy po aparacie.