Warsztaty z fotografii – budowa prostej camery obscura

Od początku tego semestru spotykam się ze studentami na warsztatach z fotografii. Przyszłym animatorom kultury zaproponowałem eksperymenty z camerą obscura.

Poniżej napiszę jak łatwo zbudować camerę obscura.

Potrzebujemy: pudełko kartonowe, puszkę po napoju, kalkę kreślarską, czarną taśmę izolacyjną, igłę.

W pierwszej kolejności sprawdzamy ewentualne nieszczelności jakie mogą przepuszczać światło do wnętrza pudełka, po jego zamknięciu. Do uszczelnienia wykorzystujemy czarną taśmę izolacyjną. Jedna ze ścian pudełka zostanie zastąpiona kalką kreślarską. A po przeciwnej stronie zamontujemy, naklejając na większy otwór wycięty w kartonie, blaszkę z puszki. W niej wcześniej wykonujemy malutki otwór. Do wykonania otworu w blaszce używamy igły lub szpilki. Mogę podpowiedzieć, że u nas sprawdziło się przyjęcie zasady że nie powinna ona przejść w całości przez puszkę a zatrzymać się w połowie stożka jej ostrej końcówki (nakłuwamy, nie przekłuwamy) –  otwór musi być naprawdę mały.

Poniższe zdjęcia obrazują kolejne etapy pracy nad camerą obscura.

 

Uwagi:

Obserwację trzeba przeprowadzić w słoneczny dzień. W dzień pochmurny efekt może być niezadowalający. Ja próbowałem ratować się światłami samochodu skierowanymi na wprost otworu camery. Obserwację powtórzyliśmy w innym dniu ze znacznie lepszym rezultatem.

Bardzo ważne aby zrobić coś w rodzaju narzuty/rękawa który umożliwi oglądanie obrazu na kalce w taki sposób aby jedynym źródłem światła który odbieramy był obraz powstający na kalce.

Co widać ? Po chwili kiedy oczy przyzwyczają się do ciemności (przypominam stosujemy jakiś rękaw lub narzutę aby zupełnie odciąć się od światła zewnętrznego) widzimy wyraźnie że na kalce rysuje się obraz.

 

 

 

I na tym moglibyśmy zakończyć. Już jest super.

Pójdźmy jednak o krok dalej. Zróbmy zdjęcie. O ile zrobienie powyższego eksperymentu jest banalnie proste, o tyle naświetlanie może wymagać głębszej analizy problematyki i skromnego doświadczenia z pracy w ciemni.

Jeśli chodzi o budowę „pudełka” nie wiele się zmienia, bo i dotychczasowa konstrukcja nie była zbyt zaawansowana. Nie ma kalki jest za to papier światłoczuły. Zastosowałem papier ze względu na łatwość jego ciemniowej obróbki oraz wielkość. To będzie nasz negatyw.

Jeśli stosujemy tą samą camerę musimy pamiętać że kalka techniczna powinna być zastąpiona nieprzepuszczalną ścianą na której zamontujemy papier. Łatwiejsze może się okazać wykorzystanie nowego pudełka, aby była gwarancja szczelności.

Ważne cały proces wykonujemy przy oświetleniu ciemniowym. Plus papieru jest taki że możemy go użyć w takim świetle. Prawdziwą błonę negatywową musielibyśmy zamontować w zupełnej ciemności ponieważ ona rejestruje również to pasmo światła. Pamiętajmy aby zakleić (taśmą izolacyjną – będzie ona naszą migawką) otwór naszej camery. Jeśli to wykonaliśmy, wychodzimy na zewnątrz i robimy zdjęcie.

Negatyw prezentowany w tytule postu naświetlany był 4 minuty. Papier światłoczuły ma niską czułość. Przyjąłem iż 5 ISO, i wydaje się to sprawdzać. Dla wyliczenia czasu naświetlania potrzebne nam są jeszcze dwa istotne parametry: wielkość otworu oraz jego odległość od materiału światłoczułego.

Jak zmierzyć średnicę tak małego otworu. Wcześniej dokonałem pomiaru igły i jej ostrza za pomocą suwmiarki elektronicznej. Było to zanim wykonaliśmy otwór w puszce. Jest to bardzo nie precyzyjne jednak daje wyobrażenie tego z jakimi wielkościami mamy do czynienia.

I tak najskuteczniejsza okaże się w naświetlaniu najstarsza metoda świata: metoda prób i błędów. Jednak warto zmniejszyć rozrzut tych prób za pomocą programów lub stron internetowych opisujących powyższe zależności. Na zajęciach skorzystaliśmy z aplikacji dostępnej na system Android.

Zanim odsłonimy nasz obiektyw unieruchommy pudełko. Różne bywają pomysły na to jak to zrobić. Kilka minut to bardzo długi czas a pudełko jest lekkie, nawet małe ruchy pod wpływem wiatru mogą skutkować rozmyciem obrazu. A przecież główną „zaletą” fotografii otworkowej jest nieskończona głębia ostrości. Warto więc jej zasmakować. Ostrość będzie zależała od wielkości otworu. Im mniejszy tym obraz ostrzejszy, ale również więcej czasu potrzebuje nasz papier aby się naświetlić.

Odsłaniamy otwór, odliczamy czas, wracamy do naszej ciemni i przy oświetleniu ciemniowym wyjmujemy oraz wywołujemy negatyw.

Światło które rysowało obraz w poprzedniej części doświadczenia na kalce technicznej teraz spowodowało reakcję papieru światłoczułego. Tam gdzie padało go więcej zdjęcie będzie ciemne i odwrotnie jego mała ilość na papierze nie spowoduje reakcji zaczernienia. MAMY NEGATYW.

Teraz można by jeszcze długo pisać co z nim możemy zrobić np. wywołać metodą stykową, wykonać grafizację etc. Jeśli jednak nie mamy zbyt dużego pola do popisu w naszej prowizorycznej ciemni, zróbmy zdjęcie naszego negatywu, zdigitalizujmy go a następnie odwróćmy kolory w programie graficznym (np. Photoshop). Taka mała profanacja na koniec tak klasycznej drogi. Ale za to ….MAMY POZYTYW.

 

I tak oto zamieniliśmy kartonowe pudełko w aparat fotograficzny. Przesada ? Zapewniam że nie.

Pozdrowienia dla animacji.

I skromne dziękuję dla Karola Furmanka z Agencji Fotograficznej „Terra” na Kulu